Są takie momenty, na które bardzo się czeka. Planuje się każdy detal tego dnia, a rzeczywistość potrafi nasze oczekiwania okrutnie zweryfikować. Tak było w przypadku Helenki, która nie mogła się doczekać ślubu cioci. Jeszcze nigdy wcześniej nie była na niczyim ślubie i była bardzo ciekawa, jak to wygląda. Wciąż się dopytywała o szczegóły, jaką ciocia będzie mieć sukienkę, jakie buty, jakie rękawiczki i właściwie po co rękawiczki, skoro jest ciepło.

Mama cierpliwie tłumaczyła córeczce na czym polegają trendy ślubne, a ona słuchała i wciąż chciała wiedzieć więcej. I dopytywała, czy może w czymś pomóc. Bo przecież nie można siedzieć bezczynnie, gdy takie rzeczy się dzieją. Początkowo ciocia myślała, że to taki chwilowy zapał, ale entuzjazm Helenki nie gasł. Pomyślała więc, że dobrze byłoby jakoś dziewczynkę zaangażować, że sprawi jej tym wielką frajdę. Nie myliła się. Kiedy zaproponowała dziewczynce, że mogłaby kroczyć przed parą młodą w kościele i sypać kwiatki, Helenka popadła w zachwyt i już o niczym innym nie mówiła. Chciała tego dnia wyglądać idealnie. Razem z mamą wybrały sukienkę, w której młoda dama prezentowałaby się pięknie podczas uroczystości. Sukienka musiała być nie tylko ładna, ale też wygodna i funkcjonalna, wiadomo przecież, że dziewczynka chciała tańczyć na weselu, a nie tylko ładnie wyglądać.

Wszystko było gotowe już na miesiąc przed uroczystością. I nagle stało się coś okropnego. Helenka obudziła się z wysypką. Poszły z mamą do lekarza i okazało się, że to ospa wietrzna! To oznaczało, że przez trzy tygodnie nie może chodzić do przedszkola, odwiedzać koleżanek i przyjmować gości. A co ze ślubem – denerwowała się dziewczynka. Mama uspakajała ją, że nic się nie zmienia, że, jak to się mówi, „do wesela się zagoi”. Czerwone plamki okropnie swędziały, na szczęście mama wiedziała jak sobie z tym radzić. Kupiła Pudroderm, czyli taki puder w kremie, który uśmierza objawy wysypki. Dziewczynka bardzo się musiała pilnować, żeby nie podrapać swędzących kropek. I domagała się regularnego kremowania.